Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altruistka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altruistka. Pokaż wszystkie posty

22 września 2023

There is much to be learned from the beasts

DORIAN RUTHVEN
w zamierzchłych czasach książę sierpuchowski Aleksander Iwanowicz Wroński — przemieniony w wampira w 1549 roku w Carstwie Moskiewskim — do niedawna hematolog pracujący w szpitalu św. Tomasza i wykładowca akademicki na Oxfordzie — wspomnienia wypełnione obrazami upadających monarchii, toczonych wojnami krajów, umierającej kultury i wielkich zmian — stulecia krwawych eksperymentów i dziesiątki ofiar na sumieniu — nienaganne maniery, wysublimowany smak i gust najprościej możliwy do określenia jako staromodny — w Woodwick w poszukiwaniu tej, która od niego uciekła
Miał imię wypowiadane troskliwie przez mateczkę tuż przed zdmuchnięciem świecy, które jednak zapomniał, bo pamięć była jak rozbita w drobny mak porcelanowa filiżanka. Kruche kawałeczki będące częścią większych elementów o poszczerbionych, nieregularnych brzegach — nie mogące wrócić do pierwotnego nienaruszonego kształtu, lecz składające się na niego, na to kim był, jaką drogę dla siebie wybrał. Są one historiami tkanymi przez czułe palce, opowieściami przekazywanymi wieczorem przy trzaskającym w piecu drewnie, gdzieś pomiędzy wiarą w dokarmiane przez ludzi domowiki, a nadejściem chrześcijaństwa. Bo prawie zawsze nadchodzi coś nowego, co zmienia porządek rzeczy, otwierając lub zamykając ludzkie umysły.
Pojawiał się znikąd i zazwyczaj przynosił ze sobą kłopoty, nauczony tym, że ludzie są z natury nieufni; potrzebują bodźca, czegoś, co pokaże im, którą ścieżką podążać. Przybierał imiona wielkich królów, ale też pańszczyźnianych chłopów, wykorzystywał nabytą wiedzę, adaptował się do zmieniających warunków pod bacznymi spojrzeniami, aż ci, którzy odczuwali strach, ulegali fascynacji. Z kształtnych ust płynęły zręczne kłamstwa rozgrzewające serca, podczas gdy jemu zależało wyłącznie na gorącej, buzującej w żyłach krwi. I niezmiennie dostawał wszystko, czego chciał.
Czas stał się pojęciem względnym — to, co dla niego było raptem chwilą, jakby mrugnięciem oka mającym strącić z rzęsy płatek śniegu, dla większości okazywało się całym żywotem. Chował zmarłych, a kiedy ich kości zmieniały się z popiół, kruszył go między palcami. Obserwował ludzi mordujących się z najbardziej błahych powodów, walczących o coś, co nigdy do nich nie należało. Z rosnącą obojętnością traktował kolejne wojny, przesuwające się granice państw, natomiast gdy nadchodziły choroby dziesiątkujące populację, zbierając śmiertelne żniwa, on ciągle trwał. Szukał sobie podobnych, aby znów odzyskać poczucie przynależności, lecz przekonał się, że chociaż nie jest kompletnie sam na tym świecie, samemu łatwiej jest przetrwać.
Jak nikt inny wie, że spełnianie hedonistycznych zachcianek wystarcza raptem na chwilę, a on przeżył ludzki żywot już kilkukrotnie, stopniowo dojrzewając do obrania sobie konkretnego celu długiej egzystencji. Odnalazł go w chęci czynienia większego dobra, lecz w naturze ma wyłącznie niszczenie.
→