wampirzyca — została przemieniona w 1873 roku w niewielkiej posiadłości umiejscowionej na obrzeżach Paryża — upływające półtorej wieku wiernie spędziła u boku swojego Stwórcy — pomimo determinacji i wielu lat ćwiczeń nadal nie udało jej się w pełni zapanować nad żądzą krwi, zdarza jej się utracić kontrolę nad morderczymi instynktami i wpaść w szał, z którego następnie nic nie pamięta — uciekinierka od dwóch miesięcy ukrywająca się w Woodwick, gdzie przyjęła nową tożsamość — podjęła pracę w uniwersyteckiej bibliotece, większość czasu spędzając na błądzeniu pomiędzy regałami i stronieniu od towarzystwa; w obawie, że jeśli nie będzie ostrożna, zostanie odnaleziona przez niego
25 września 2023
I hope I never lose the bruises that you left behind
22 września 2023
There is much to be learned from the beasts
Czas stał się pojęciem względnym — to, co dla niego było raptem chwilą, jakby mrugnięciem oka mającym strącić z rzęsy płatek śniegu, dla większości okazywało się całym żywotem. Chował zmarłych, a kiedy ich kości zmieniały się z popiół, kruszył go między palcami. Obserwował ludzi mordujących się z najbardziej błahych powodów, walczących o coś, co nigdy do nich nie należało. Z rosnącą obojętnością traktował kolejne wojny, przesuwające się granice państw, natomiast gdy nadchodziły choroby dziesiątkujące populację, zbierając śmiertelne żniwa, on ciągle trwał. Szukał sobie podobnych, aby znów odzyskać poczucie przynależności, lecz przekonał się, że chociaż nie jest kompletnie sam na tym świecie, samemu łatwiej jest przetrwać.
Jak nikt inny wie, że spełnianie hedonistycznych zachcianek wystarcza raptem na chwilę, a on przeżył ludzki żywot już kilkukrotnie, stopniowo dojrzewając do obrania sobie konkretnego celu długiej egzystencji. Odnalazł go w chęci czynienia większego dobra, lecz w naturze ma wyłącznie niszczenie.
20 września 2023
[KP] I don’t have a human heart anymore
14 września 2023
Wish I could be born again tonight
wł. Hazel Anne Danbury 一 urodzona 17 maja 1906 roku 一 wychowana w Antrium, w Północnej Irlandii 一 córka Dorothy i Luciena Dnbury, którzy dali jej dom po śmierci jej prawdziwych rodziców, których nigdy nie zdążyła poznać 一 wampirzyca, przemieniona kilka dni po skończeniu siedemnastu lat 一 już dawno zdążyła zapomnieć o dawnym życiu 一powiązania
12 września 2023
I am right where you left me
Wspomnienia są jednak ułomne, zacierają się. Możliwe że powoduje to wywar, ten który wypija każdego wieczora, nieudolnie próbując zapaść w sen. Jeden z wielu, które nauczyła ją warzyć babka. Gdyby nie on pamiętałaby pewnie dokładnie każdą sekundę tego nieszczęsnego dnia. Teraz jednak pozostały jej jedynie przebłyski. Rozdzierający krzyk matki. Ślady krwi na podłodze. Przerażenie. Skrywanie się pod posadzką w rodzinnym schronie.
Marina jest ostatnią żyjącą potomkinią swojego rodu. Wymordowanego pewnej grudniowej nocy dziesięć lat wcześniej przez klan Łowców Czarownic. Z jej winy. Ponieważ była na tyle głupia, by zakochać się w jednym z nich. Młodym łowcy, który chciał stać się legendą. Jej jednej, z nieznanego powodu, darował jednak życie. Mieli wtedy po dziewiętnaście lat. Nie wiedział jednak, że chwytając ją brutalnie za nadgarstek i wrzucając do podziemnej kryjówki przypieczętował jej los. Jako jedyna magiczna istota w promieniu wielu kilometrów to właśnie ona przejęła znaczną część energii, uwolnionej tamtego dnia podczas masowego mordu czarownic. Głupi młodzieńcy nie wiedzieli, że odbierając im wszystkim życie odprawili wielki magiczny rytuał. Tak blisko zimowego przesilenia.
Większość jej przychodu stanowią zlecenia od klientów, których potępiają sabaty. Mrocznych i wynaturzonych. Mariny to jednak nie obchodzi. Interesują ją jedynie sowite zapłaty. Zużywa energię swoich przodków, szumiącą jej w żyłach i skrzącą się tuż pod skórą, na to, by nie musieć się do nikogo zanadto zbliżać. To dlatego nie poszła nigdy na studia. Nie była w związku. Nie miała normalnej pracy, okazjonalnie dorabiając w lokalnej bibliotece, kiedy brakowało jej do rachunków.
Dzień mija za dniem, jednak dla niej zdaje się, że czas stanął w miejscu. Nadal wygląda jak ta przerażona dziewiętnastolatka, która skazała na rzeź całą swoją rodzinę. Już na zawsze zamrożona.
There's someone in the mirror that you don't know.
Wieczność była pojęciem względnym, czymś nieosiągalnym i bezwzględnym. Była innym wymiarem, tym co miał osiągnąć po śmierci wedle głoszonych prawd. I osiągnął, choć w nieoczekiwany sposób dalej stojąc pośród żywych - żywszych niż on sam. Śmierć była czymś oczywistym, prędzej czy później miała dosięgnąć każdego, ale nie spodziewał się, że ma ona kilka twarzy - wszystkie jednak okazały się równo przerażającym obliczem. Siła niegdyś była czysto fizyczna, określała ile warte były mięśnie, kości i ciało. Teraz opiera ją głównie na mocy swej powściągliwości, na silnej woli i umiejętnościach, które mogą ocalić życie. To niewinne, to które przed laty bezdusznie odbierał, jakby w ten sposób chciał upamiętnić wszystkie swoje ofiary, odkupić winy. Zwłaszcza jedną. Tą, która otworzyła mu szeroko oczy i zatrzymała bestię żądną krwi. Był nieistotną jednostką, jednym z wielu. Teraz jest świadkiem minionych lat, zbiorem spełnionych i niespełnionych marzeń, księgą pełną wspomnień.
FC: Kim Taehyung, w tytule: Agust D ft. Max - Burn It.
18 maja 2023
Breathe through me and calm the storm inside
Blackwood

Pachnie słodko-cierpkim granatem, astrem — wonią pożegnania lata i melancholii — a także kuszącą, mocno kwiatową czarną orchideą z lekko pikantną smużką. Ma wiecznie zimne, delikatne dłonie, o idealnie spiłowanych paznokciach, zawsze pociągniętych krwistoczerwonym lakierem. Przy jednym z palców widnieje obrączka – symbol przynależności do męża, stwórcy i mistrza – którą ściąga jedynie do pracy. Wybiera miękkie, ładne ubrania, przylegające do skóry – idealnie dopasowane, wyprasowane z diabelską perfekcją. Kołnierzyk sięga do szyi, gardząc dekoltem. Materiał zasłania każdy ze ślicznych obojczyków; zasłania też rozległą bliznę po sekcji zwłok.Nie ma jej i jest, oddycha, dławiając się, i znów umiera, rodząc się. Nieprzerwany krąg i ona, wypchnięta z niego, usycha, wciąż będąc jednak żywa.
2 maja 2023
Sarpa Satra
I choć nie wybrał dla siebie tego życia, nie potrafi się od niego uwolnić. Nawet, gdy odzyskał wolność, wciąż czuje się przywiązany do tego miejsca. Przez tajemniczą energię, pierwotną moc, jaką emanuje to miejsce. Przez własną tajemnicę z przeszłości, która przywiązała go do tego miejsca, niczym mistyczne rytuały przywiązujące duszę do świata żywych. Przez własne uczucia, które wikłają go w spiralę wiecznie niedokończonych spraw ciągnącą się całymi latami.
Po ponad dwustu latach nauczył się w końcu jakoś funkcjonować w tym zimnym, obcym świecie. Niczym woda potrafiąca powoli kruszyć skały, niczym rzeka znajdująca drogę pomiędzy przeszkodami wijąc się przy tym jak wąż. Nosi w sobie tajemnice przyszłości i strzeże tajemnic, które wciąż są ledwie odległymi planami na przyszłość. Żyje po swojemu, na uboczu świata, który nigdy nie będzie w pełni jego światem.
Szuka równowagi pomiędzy ciągnącą go w przepaść przeszłością, a próbą budowania przyszłości. Zanurza się we wspomnieniach i sekretach. W ciszy i z dala od wzroku innych kreśli przepełnione mocą symbole. Poszukuje odpowiedzi w gwiazdach na nocnym niebie i ich odbiciu w tafli wody. Chadza własnymi drogami słuchając mądrości węży i wciąż usilnie wmawia sobie, że robi to wszystko z własnej woli.
Po ponad dwustu latach powoli zaczyna nazywać Woodwick domem, choć w duszy wciąż nazywa je więzieniem, z którego wciąż nie potrafi – a może wcale nie chce? – uciec.
Trochę się stęskniłem za pisaniem, więc witam się i mam nadzieję, że znajdzie się tu miejsce dla mnie i Shankara. Wizerunku użycza Angad Hasija, źródłem wiedzy o naagach były indyjskie eposy i legendy. Specjalne podziękowania dla befci za świetne powiązanie i rozwijanie XIX-wiecznej historii Sabatu Redwyne. Przygarnę wszelkie wątki i powiązania. Kontakt: intelektualnyplankton@gmail.com
12 kwietnia 2023
If clarity's in death, then why won't this die?
Nie chciała, aby cierpieli z jej powodu, dopóki rozczarowująco szybko się z tym pogodzili. Patrzyła, jak stawiali jej pomnik i wspominali jej imię coraz mniej i mniej z upływem czasu. Patrzyła, jak wszyscy, których kochała, odchodzili jeden po drugim, aż umarła ostatnia osoba, która kiedykolwiek ją znała. Wkrótce nie było nikogo, kto by o niej pamiętał. Patrzyła, jak wszystko wokół niej się zmienia, podczas gdy ona utknęła w miejscu. Na tyle długo, aż przestała być sobą. Edwina Redwyne umarła więcej niż raz. Była portretem w zakurzonym korytarzu, atramentem na pożółkłym pergaminie, datą wykutą w omszałym kamieniu. Była Białą Damą.
Mówią, że nikomu nie odpowiada, że jej szloch miesza się z szelestem liści, że fale niosą jej krzyk. Mówią, że widywana jest w oknach rezydencji Redwyne, że przemyka między światłem ulicznych latarni, że błąka się po klifach. Mówią, że była wielką dziedziczką, prostą służką, uliczną dziwką. Mówią, że zabójcą był jej narzeczony, mąż, kochanek. Mówią, że zrobił to z zazdrości, chciwości, ze zwykłego szaleństwa. Mówią, że kolor jej włosów jest rdzawy w miejscu, w którym uderzyło ostrze siekiery, że rozcięcie na jej szyi wygląda jak rubinowa kolia, że ostrze noża nadal tkwi w jej brzuchu, choć metaforycznie raczej w plecach. Jedno w tych historiach jest pewne. Krew. Krew zawsze jest w nich obecna.
Pamięta ją lepką i ciepłą na dłoniach, które wcześniej gładziły jej twarz z czułością. Pamięta ostatatnie spojrzenie w oczy, które wcześniej patrzyły na nią z adoracją. Pamięta ostatnie słowa wypowiedziane głosem, który wcześniej obiecywał jej wszystko. Wierzyła, że byłby w stanie jej to dać, zanim wszystko jej odebrał.
// Najbardziej nawiedzała chyba mnie, dlatego też w końcu tu jest. Ogłoszenie matrymonialne: ofiara szuka zabójcy :) Marzy nam się, aby nasz pan wciąż chodził po świecie, ze względu na przedawnienie sprawy koniecznie długowieczny. Chętnie też przyjmiemy potomków rodu Redwyne, przyjaciół (lub wrogów) z XIX wieku, a poza tym w ofercie wszelkiego rodzaju nawiedzenia i inne straszenia.
7 kwietnia 2023
I'm a bad liar...
Woodwick. To tu się urodził i tu
żyje. Można rzec, że należy do tych miejscowych, którzy znają każdy kąt i
każdego sąsiada. Nie wyobraża sobie życia poza tym miasteczkiem, mimo że nie
zawsze jest tu kolorowo.
Dom Felixa nie można nazwać
przytulnym gniazdkiem. Bliżej mu do rudery. Zaniedbany przez czas i brak
funduszy na naprawę. Chłopak nie jest jednak sam. Jego mała rodzina składa się
z młodszej dwa lata siostry – Katherine oraz ojca, który niegdyś
zajmował całkiem niezłą posadkę jako stróż prawa, ale dzisiaj znany jest
jedynie z przepijania każdego złamanego funta oraz swoich pijackich, często agresywnych
wyskoków w stosunku do własnych dzieci.
Często więc można spotkać młodego
O’Connora z rozwaloną wargą, czy niedbale przewiązanym bandażem na zwichniętym
nadgarstku. Chłopak jednak nie należy do ponuraków. Łapie od życia to co tylko
może. Żeby wspomóc rodzinę, przyjął posadę w miejscowej kawiarni, gdzie dorabia
do rachunków. Jednocześnie dalej uczęszcza do szkoły, pragnąc chociaż zakończyć
ten etap swej edukacji. Nie wróży sobie świetlanej przyszłości na tym polu, ale
swą siostrę uwielbia. Pragnie dla niej wszystkiego co najlepsze. Często broni
jej kosztem swojego własnego dobra.
Nie potrafi też przejść obojętnie
obok krzywdy. Nie ważne czy to cierpiące zwierzę czy człowiek, wampir czy inna
istota. Prędzej sam z głodu zejdzie niż pozwoli na to komukolwiek innemu. Na
dodatek od pewnego czasu zmaga się z dziwną przypadłością. Widzi tych, którzy
dawno odeszli. Potrafi się z nimi porozumieć, a to co nieco go przeraża. Stara
się nie pokazywać swych własnych umiejętności, bo przecież jego ojciec czy
siostra nie posiadają potencjału magicznego, a matka? Matki nigdy nie poznał.
Podobno odeszła od nich, gdy miał niecałe 5 lat. Felix był zbyt młody, aby móc
ją dobrze zapamiętać. Jedyne co ojciec mu kiedykolwiek o niej opowiedział to
fakt, że posiadała taką samą burzę loków jak i on sam.
Felix w gruncie rzeczy jest zwykłym nastolatkiem, powoli wchodzącym w dorosłe życie. Uwielbia Imagine Dragons, Coldplay oraz Guns'N'Roses. Czyta fantastykę i kocha gorącą czekoladę (najlepiej taką z piankami w środku). W szkole uczy się znośnie - choć do orłów nie należy. Używki? No jasne! Papierosy to jego zmora, ale do alkoholu jest uprzedzony.
>.<
Krótko, zwięźle i na temat ode mnie. Nigdy nie byłem dobry w pisaniu kart postaci...
Na zdjęciu jest - Timofei Rudenko
Na wszystkie wątki jesteśmy chętni, a gdyby ktoś chciał się skontaktować to zapraszam tu : btc.natsu@gmail.com
19 lutego 2023
your lips are poison

18 lutego 2023
"Better to burn than to rot.” — Paul Russell
cześć, serdecznie zapraszam do wątków i powiązań! oddamy złotą łuskę za kogoś do kochania, srebrną za kogoś do przytulania i pół wyschniętej za kogoś, kto nam każe uciekać! :) buzia - Riley Rassmusen
4 grudnia 2022
feel your heart-beat in my soul our futures bound, our bodies know

'Cause all I want is to be loved And all I care about is you
Save your prayers and take my hand
Jeśli jesteś gotów, powiedz tak
3 grudnia 2022
The head is too wise. The heart is all fire.
Jeśli jednak zdarzy się tak, że i z tego nie wyrosną, to stają się tym dziwnym kolesiem w szkole średniej, który dryfuje między rolą nerda a stonera. Nie jest do końca wyrzutkiem, bo ma przyjaciół, w większości po prostu równie szurniętych, co on; pali skręty w toalecie, ale ma też ponadprzeciętne wyniki w nauce. A kiedy beztroskie nastoletnie lata mijają, wszyscy oczekują, że ta jego faza również minie, teraz kiedy zaczął poważne studia i ma ambitne plany na przyszłość. Ale on nie chce udawadniać korupcji w parlamencie, ani demaskować prawdziwego oblicza rodziny królewskiej, już dość durniów próbuje tego każdego dnia.
Zostaje więc ze swoimi wielkimi marzeniami w małym mieście i gdy ktoś o to pyta, to po prostu chce być blisko rodziny. Są… w porządku… w kontrolowanych ilościach, dlatego wynajmuje kawalerkę na poddaszu, za którą czynsz opłaca ze swojej posadki w lokalnym dzienniku. Na resztę zdecydowanie przydają się te dodatkowe zmiany w sklepie muzycznym, w którym dorabiał sobie jeszcze w czasach licealnych. W gazecie pisze o remontach dróg z dotacji od tego samego rządu, który na następnej stronie niszczy okoliczne rezerwaty.
Po całym dniu pracy czystym urokiem osobistym toruje sobie wejście do archiwów biblioteki uniwersyteckiej, gdzie mimo lat tej samej rutyny wciąż znajduje nowe źródła. Kupuje sobie tym czas, aż na zewnątrz na dobre zapadnie noc, bo to pod osłoną ciemności na powierzchnię wychodzą największe sekrety tego miasta oraz jego najlepsze pomysły. Z plecakiem na ramieniu nieodmiennie wyposażonym w poturbowany aparat fotograficzny, teczkę akt policyjnych, do których zdecydowanie nie powinien mieć dostępu oraz miernik EMF. Z szyi zwisa mu łańcuszek ze srebrnym krzyżykiem, będący sentymentalnym symbolem czegoś, w co nie wierzy, a co według niektórych byłoby pewnie najmniej absurdalną z rzeczy, których poszukuje. Wracając do domu, gubi się gdzieś w okolicach zabytkowej przystani, skraca sobie trasę przez najstarszy cmentarz w okolicy, który zupełnie mu nie po drodze, a już zupełnie przypadkowo trafia do jednego z opuszczonych budynków na skraju miasta. Wielu wierzy i czeka całe życie, aby zobaczyć. On widział. Wiele razy. Jednak mimo głębokiej wiary, czegoś co ludzie nazwaliby obsesją lub szaleństwem, kapka sceptycyzmu wciąż każe mu szukać.
— 01.02.1997 — od zawsze i na zawsze w Woodwick — człowiek — ukończone studia dziennikarskie — krytyczny fan teorii spiskowych — reporter śledczy z głowy — badacz zjawisk paranormalnych z serca — dziennikarz w Woodwick Herald — sprzedawca w sklepie muzycznym
Low life for life 'cause I'm heartless







