Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do usunięcia po 24.12 - lista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do usunięcia po 24.12 - lista. Pokaż wszystkie posty

20 września 2023

[KP] I don’t have a human heart anymore

“Do not look for my heart any more; the beasts have eaten it.”
 
MINERVA COVE
Kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz, mignęły mi zaledwie jej rudawe włosy i czerwonokrwiste usta. Zauważyłem jak znika gdzieś pomiędzy tłumem i jeszcze raz chciałem złapać ją wzrokiem. Przepychałem się gdzieś pomiędzy przechodniami, ignorując ich narzekania jednak nie udało mi się jej złapać. Odszedłem więc z cichym westchnięciem na ustach i nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze ją spotkam. Przez chwilę pomyślałem, że może tylko mi się zdawało, bowiem nigdy nie widziałem jej w Woodwick. Tu raczej wszyscy się znali, a nawet jeśli nie to swoim wyglądem ściągnęłaby uwagę niejednego mieszkańca i mieszkanki. Wiedziałem jedno, że jeśli była tu nowa to na pewno jeszcze kiedyś się na nią natknę, nie wiedziałem jednak że nastąpi to tak szybko. 
Kolejnego wieczora siedziałem ze znajomymi przy ognisku sącząc piwo i omawiając entuzjastycznie wynik ostatniego meczu, który wspólnie oglądaliśmy. Nagle znów gdzieś mignęła mi czerwona sukienka i długie kręcone włosy niemal takiego samego koloru. Dostrzegłem jej szeroki uśmiech i kły? Przetarłem oczy, myśląc że za dużo wypiłem a kiedy znowu je otworzyłem jej już nie było. Znowu rozpłynęła się w powietrzu, zostawiając mnie z lawiną pytań i domysłów. Coś mnie do niej ciągnęło, nie potrafiłem określić dokładnie co, jednak czułem to mocno i głęboko w sobie, jakby jednym spojrzeniem potrafiła mnie uwieść i zaintrygować na tyle bym znowu za nią ruszył, tym razem w ciemny las, co chyba nie było zbyt roztropne.
W końcu udało mi się ją znaleźć. Jednak widok, który zastałem wstrząsnął mym ciałem. Byłem przekonany, że mam halucynacje świadczące o początkach choroby psychicznej. Widząc ją, pochylona nad martwym ciałem jednego z moich kolegów, całą we krwi, podekscytowaną... mimowolnie znieruchomiałem, nie będąc w stanie zrobić kroku w żadnym kierunku. Rozum nakazywał ucieczkę, jednak ja sam nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. Dopiero kiedy mnie zauważyła, zrobiłem krok w tył a moje ciało zatrzęsło się w strachu. Pojawiła się przy mnie błyskawicznie, nie zdążyłem nawet mrugnąć, a ona już była obok. Blisko mnie, tak blisko że mogłem poczuć zapach jej ciała, podniecająco zapachniała cynamonem i nardem. 
— Nieładnie przeszkadzać innym podczas ich posiłku, wiesz? — w końcu dane mi jest usłyszeć jej głos. Spokojny i pewny, pełen słodyczy; głos którego mógłbym słuchać na zapętleniu cały czas. — Muszę się zastanowić, jak mi to wynagrodzisz... — wampirzyca uśmiecha się kusząco, odrobinę diabolicznie. — Może będziesz moim deserem? — wysuwa kły, nosem przesuwając po mojej szyi, wdychając mój zapach. Jęczy przy tym rozkosznie i zaraz wbija kły w moją szyję.
Nie jestem w stanie zaprotestować, jednak nie trwa to długo. Wciąż jestem przytomny, bo o świadomości nie można tu mówić. Nawet nie usłyszałem strzału, tylko jej jęk - tym razem nie rozkoszny, a wypełniony bólem, kiedy w jej ramieniu ląduje pocisk. Obraca tylko głowę, kątem oka dostrzegając winnego, ale zamiast rzucić się na niego, ucieka. Tylko tyle pamiętam z naszego pierwszego spotkania.






19 czerwca 2005, Luss, Szkocja — Młoda i żądna krwi wampirzyca, przemieniona w dzień swoich osiemnastych urodzin — Porzucona przez swojego Stwórcę, przygarnięta przez Gang-Si, który uczy ją jak być wampirem — Czerwony amulet, jako prezent od Stwórcy, który chroni ją przed promieniami słonecznymi — Barmanka w Midnight's serwująca aromatyczne i uzależniające drinki — Zazwyczaj nosi tylko czerwień i czerń — Lubi bawić się jedzeniem — Powiązani.
Cześć! Na zdjęciach Deborah Ann Woll z True Blood, w karcie są zalinkowane gify/zdjęcia, więc polecam klikać. Serdecznie dziękuję Demon Laplace’a za możliwość stworzenia tej krwiożerczej gówniary ♥ Szukam na pewno jej stwórcy, człowieka, którego mogłaby regularnie podgryzać (chłopak z którego perspektywy jest napisana karta), przyjaciół, wrogów - może kogoś kto chciałby się na niej zemścić? i w sumie wszystkiego czego dusza zapragnie. Mina kocha gierki i intrygi, a więc liczę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Im bardziej skomplikowana i emocjonalna relacja - tym lepiej. Kontakt: czywieszgdziespiewajaraki@gmail.com

14 września 2023

Wish I could be born again tonight


Hazel  Park 
wł. Hazel Anne Danbury  一 urodzona 17 maja 1906 roku 一 wychowana w Antrium, w  Północnej Irlandii 一 córka Dorothy i Luciena Dnbury, którzy dali jej dom po śmierci jej prawdziwych rodziców, których nigdy nie zdążyła poznać 一 wampirzyca, przemieniona kilka dni po skończeniu siedemnastu lat 一 już dawno zdążyła zapomnieć o dawnym życiu 一 powiązania

 

Pamięta bardzo dokładnie dworek, na którym przyszło jej się wychować. Czułe spojrzenie matki, która spoglądała na nią, gdy bawiła się na rodzinnym podwórku. Chwile, które spędzała z ojcem, przechadzając się po rodzinnym sadzie i z uwagą słuchając jego opowieści. Nadal czuje te ciepłe uczucie w okolicach niebijącego już od lat serca, gdy wraca wspomnieniami do osób, którzy tak naprawdę nigdy nie byli jej prawdziwymi rodzicami, ale dali jej ciepło i miłość, której zabrakło jej już od najmłodszych lat. Pamięta dokładnie rudego cocker spaniela imieniem Willy, który towarzyszył jej nieustępliwie na spacerach po lasach w pobliżu jej domu.  Lubi wracać wspomnieniami do tego, jak kiedyś życie było łatwiejsze, a ona miała wokół siebie tych, których kochała najmocniej, a którzy już dawno odeszli z tego świata. 


Pamięta dokładnie dzień, kiedy jej życie również się skończyło, a ona mimo to otworzyła oczy i zobaczyła zupełnie inny świat, który w pierwszej chwili ogromnie ją przeraził. Pamięta przeraźliwy strach, kiedy uciekała przez gęsty lat oraz kiedy z łatwością została złapana. Pamięta bardzo dokładnie uczucie palącego wręcz głodu, a później smak pierwszej krwi, którą wyssała do ostatniej kropli z ciała młodego chłopaka. Był może w jej wieku, a jego przestraszone spojrzenie prześladuje ją po dziś dzień. Pamięta, kiedy pojawił się on, który wyciągnął w jej stronę rękę i cierpliwie wszystko tłumaczył i uczył jak funkcjonować w nowym życiu.  Z czasem zaczęła nazywać go ojcem, a później skrzywdziła w najgorszy, możliwy sposób.


Nieprzerwanie od pół wieku jest najgorszą wersją siebie. Tą, którą ukrywała głęboko w sobie, spychając ją w głąb duszy. Czuje nieodpartą i niewyobrażalnie wielką chęć mordowania, więc robi to z uśmiechem na twarzy. Tam, gdzie się pojawi pozostawia po sobie zgliszcza.  Ma twarz anioła, ale duszę już dawno sprzedała diabłu. I wcale nie czuje się z tym źle. Wręcz przeciwnie, uwielbia spoglądać na przerażone twarze ofiar, kiedy te zdają sobie sprawę, że ostatnią rzeczą, którą zobaczą, jest złowieszczy uśmiech, który pojawia się n twarzy Hazel. 

Abbey Cowen na wizerunku, wyżej Hazel z brzydką duszą. Przyjmiemy wszystko, pandaczerwona0@gmail.com, gdyby ktoś chciał ustalić jakieś szczegóły. 

12 września 2023

I am right where you left me

Marina Sagecroft

Pamięta zapach wilgotnego mchu. Poranki, które razem z babką spędzały na zbiorach. Ich ręce ubrudzone ziemią. Bulgoczący w rogu pomieszczenia kociołek. Pamięta też piękne, czekoladowe oczy. Pocałunki skradzione pod osłoną nocy. Drżące ręce i szeptane obietnice.
Wspomnienia są jednak ułomne, zacierają się. Możliwe że powoduje to wywar, ten który wypija każdego wieczora, nieudolnie próbując zapaść w sen. Jeden z wielu, które nauczyła ją warzyć babka. Gdyby nie on pamiętałaby pewnie dokładnie każdą sekundę tego nieszczęsnego dnia. Teraz jednak pozostały jej jedynie przebłyski. Rozdzierający krzyk matki. Ślady krwi na podłodze. Przerażenie. Skrywanie się pod posadzką w rodzinnym schronie.

Marina jest ostatnią żyjącą potomkinią swojego rodu. Wymordowanego pewnej grudniowej nocy dziesięć lat wcześniej przez klan Łowców Czarownic. Z jej winy. Ponieważ była na tyle głupia, by zakochać się w jednym z nich. Młodym łowcy, który chciał stać się legendą. Jej jednej, z nieznanego powodu, darował jednak życie. Mieli wtedy po dziewiętnaście lat. Nie wiedział jednak, że chwytając ją brutalnie za nadgarstek i wrzucając do podziemnej kryjówki przypieczętował jej los. Jako jedyna magiczna istota w promieniu wielu kilometrów to właśnie ona przejęła znaczną część energii, uwolnionej tamtego dnia podczas masowego mordu czarownic. Głupi młodzieńcy nie wiedzieli, że odbierając im wszystkim życie odprawili wielki magiczny rytuał. Tak blisko zimowego przesilenia.


CZAROWNICA | 29 LAT | URODZONA 21 CZERWCA 1994 ROKU, W DZIEŃ LETNIEGO PRZESILENIA

Udało jej się uratować wiele z ksiąg i magicznych przedmiotów, które Sagecroftowie gromadzili przez lata. Trzyma je w małej leśnej chatce, która służy jej teraz za dom. Jest tam bieżąca woda i prąd, a sam domek znajduje się tak daleko cywilizacji, jak to tylko możliwe. Do życia wystarcza jej otaczający las, w którym krąży godzinami, i mały ogródek. Ziemia przywodzi tylko dobre wspomnienia.

Większość jej przychodu stanowią zlecenia od klientów, których potępiają sabaty. Mrocznych i wynaturzonych. Mariny to jednak nie obchodzi. Interesują ją jedynie sowite zapłaty. Zużywa energię swoich przodków, szumiącą jej w żyłach i skrzącą się tuż pod skórą, na to, by nie musieć się do nikogo zanadto zbliżać. To dlatego nie poszła nigdy na studia. Nie była w związku. Nie miała normalnej pracy, okazjonalnie dorabiając w lokalnej bibliotece, kiedy brakowało jej do rachunków.

Dzień mija za dniem, jednak dla niej zdaje się, że czas stanął w miejscu. Nadal wygląda jak ta przerażona dziewiętnastolatka, która skazała na rzeź całą swoją rodzinę. Już na zawsze zamrożona.



Witamy się pięknie ze wszystkimi!
niewidzialna.gaol@gmail.com 

There's someone in the mirror that you don't know.

PARK MIN-HO
I see the ashes falling out your window
UR. 01.11.1537r — WAMPIR PRZEMIENIONY W WIEKU 27 LAT — PO OKOŁO 200 LATACH EGZYSTENCJI ZACZĄŁ ŻYWIĆ SIĘ KRWIĄ ZWIERZĄT CO PRAKTYKUJE DO TEJ PORY (Z PRZERWAMI) — LEKARZ - SKOŃCZYŁ KILKA UNIWERSYTETÓW ROZSIANYCH NA CAŁYM ŚWIECIE — CZĘSTE PODRÓŻE I PRZEPROWADZKI — PRZYSTANEK W WOODWICK BY NA MOMENT UCIEC Z MIEJSKIEGO ZGIEŁKU — DOM NA OBRZEŻACH MIASTA, GRANICZĄCY Z LASEM — POWIĄZANIA

Wieczność była pojęciem względnym, czymś nieosiągalnym i bezwzględnym. Była innym wymiarem, tym co miał osiągnąć po śmierci wedle głoszonych prawd. I osiągnął, choć w nieoczekiwany sposób dalej stojąc pośród żywych - żywszych niż on sam. Śmierć była czymś oczywistym, prędzej czy później miała dosięgnąć każdego, ale nie spodziewał się, że ma ona kilka twarzy - wszystkie jednak okazały się równo przerażającym obliczem. Siła niegdyś była czysto fizyczna, określała ile warte były mięśnie, kości i ciało. Teraz opiera ją głównie na mocy swej powściągliwości, na silnej woli i umiejętnościach, które mogą ocalić życie. To niewinne, to które przed laty bezdusznie odbierał, jakby w ten sposób chciał upamiętnić wszystkie swoje ofiary, odkupić winy. Zwłaszcza jedną. Tą, która otworzyła mu szeroko oczy i zatrzymała bestię żądną krwi. Był nieistotną jednostką, jednym z wielu. Teraz jest świadkiem minionych lat, zbiorem spełnionych i niespełnionych marzeń, księgą pełną wspomnień. 


2 maja 2023

Sarpa Satra

Shankar Mohan Roy
Właściwie Shankar Ananta Jaratkāru Mohan Roy z klanu Takshaka, plemię Airāvata — Ichchadhari Naag — Wiek nieznany — W Woodwick od 1819 roku jako sługa Sabatu Redwyne — Od 1950 roku w pełni niezależny od Sabatu — Dom nad jeziorem, z dala od sąsiadów — Od prawie 20 lat właściciel KUNDALINI niewielkiego centrum Ajurwedy ciezącego sie wśród mieszkańców wielką popularnością ze względu na wyjątkową ofertę — Uzdrowiciel, znachor, zaklinacz — Astrolog amator — Jogin — Podobno uzdolniony hipnotyzer — Odludek i ekscentryk — Lokalny eko-świr i samozwańczy ekologiczny guru
Po ponad dwustu latach w tym małym zakątku świata, wciąż w pełni nie przywykł do tego miejsca. Tak innego, tak bardzo odległego, od ojczyzny, którą zostawił za sobą wraz ze wszystkimi wspomnieniami i wszystkim co było mu drogie. Wciąż to miejsce wydaje mu się obce i zimne. Przenikliwy lodowaty chłód, surowa, choć piękna w swoim mglistym zimnie natura i tajemnicze istoty tak inne od tych, które dobrze znał. Inne zwyczaje i język, tak odmienny od prostej i naturalnej mowy węży. Ogrom bolesnych wspomnień, jakie łączą się z tym miejscem już od chwili, gdy został tu sprowadzony wbrew swojej woli.

I choć nie wybrał dla siebie tego życia, nie potrafi się od niego uwolnić. Nawet, gdy odzyskał wolność, wciąż czuje się przywiązany do tego miejsca. Przez tajemniczą energię, pierwotną moc, jaką emanuje to miejsce. Przez własną tajemnicę z przeszłości, która przywiązała go do tego miejsca, niczym mistyczne rytuały przywiązujące duszę do świata żywych. Przez własne uczucia, które wikłają go w spiralę wiecznie niedokończonych spraw ciągnącą się całymi latami.

Po ponad dwustu latach nauczył się w końcu jakoś funkcjonować w tym zimnym, obcym świecie. Niczym woda potrafiąca powoli kruszyć skały, niczym rzeka znajdująca drogę pomiędzy przeszkodami wijąc się przy tym jak wąż. Nosi w sobie tajemnice przyszłości i strzeże tajemnic, które wciąż są ledwie odległymi planami na przyszłość. Żyje po swojemu, na uboczu świata, który nigdy nie będzie w pełni jego światem.

Szuka równowagi pomiędzy ciągnącą go w przepaść przeszłością, a próbą budowania przyszłości. Zanurza się we wspomnieniach i sekretach. W ciszy i z dala od wzroku innych kreśli przepełnione mocą symbole. Poszukuje odpowiedzi w gwiazdach na nocnym niebie i ich odbiciu w tafli wody. Chadza własnymi drogami słuchając mądrości węży i wciąż usilnie wmawia sobie, że robi to wszystko z własnej woli.

Po ponad dwustu latach powoli zaczyna nazywać Woodwick domem, choć w duszy wciąż nazywa je więzieniem, z którego wciąż nie potrafi – a może wcale nie chce? – uciec.
ODAUTORSKO:
Trochę się stęskniłem za pisaniem, więc witam się i mam nadzieję, że znajdzie się tu miejsce dla mnie i Shankara. Wizerunku użycza Angad Hasija, źródłem wiedzy o naagach były indyjskie eposy i legendy. Specjalne podziękowania dla befci za świetne powiązanie i rozwijanie XIX-wiecznej historii Sabatu Redwyne. Przygarnę wszelkie wątki i powiązania. Kontakt: intelektualnyplankton@gmail.com

7 kwietnia 2023

I'm a bad liar...

Felix O'Connor | 18 lat | czarownik (medium) | uczeń | pracuje w kawiarni na pół etatu


Woodwick. To tu się urodził i tu żyje. Można rzec, że należy do tych miejscowych, którzy znają każdy kąt i każdego sąsiada. Nie wyobraża sobie życia poza tym miasteczkiem, mimo że nie zawsze jest tu kolorowo.

Dom Felixa nie można nazwać przytulnym gniazdkiem. Bliżej mu do rudery. Zaniedbany przez czas i brak funduszy na naprawę. Chłopak nie jest jednak sam. Jego mała rodzina składa się z młodszej dwa lata siostry – Katherine oraz ojca, który niegdyś zajmował całkiem niezłą posadkę jako stróż prawa, ale dzisiaj znany jest jedynie z przepijania każdego złamanego funta oraz swoich pijackich, często agresywnych wyskoków w stosunku do własnych dzieci.

Często więc można spotkać młodego O’Connora z rozwaloną wargą, czy niedbale przewiązanym bandażem na zwichniętym nadgarstku. Chłopak jednak nie należy do ponuraków. Łapie od życia to co tylko może. Żeby wspomóc rodzinę, przyjął posadę w miejscowej kawiarni, gdzie dorabia do rachunków. Jednocześnie dalej uczęszcza do szkoły, pragnąc chociaż zakończyć ten etap swej edukacji. Nie wróży sobie świetlanej przyszłości na tym polu, ale swą siostrę uwielbia. Pragnie dla niej wszystkiego co najlepsze. Często broni jej kosztem swojego własnego dobra.

Nie potrafi też przejść obojętnie obok krzywdy. Nie ważne czy to cierpiące zwierzę czy człowiek, wampir czy inna istota. Prędzej sam z głodu zejdzie niż pozwoli na to komukolwiek innemu. Na dodatek od pewnego czasu zmaga się z dziwną przypadłością. Widzi tych, którzy dawno odeszli. Potrafi się z nimi porozumieć, a to co nieco go przeraża. Stara się nie pokazywać swych własnych umiejętności, bo przecież jego ojciec czy siostra nie posiadają potencjału magicznego, a matka? Matki nigdy nie poznał. Podobno odeszła od nich, gdy miał niecałe 5 lat. Felix był zbyt młody, aby móc ją dobrze zapamiętać. Jedyne co ojciec mu kiedykolwiek o niej opowiedział to fakt, że posiadała taką samą burzę loków jak i on sam. 

Felix w gruncie rzeczy jest zwykłym nastolatkiem, powoli wchodzącym w dorosłe życie. Uwielbia Imagine Dragons, Coldplay oraz Guns'N'Roses. Czyta fantastykę i kocha gorącą czekoladę (najlepiej taką z piankami w środku). W szkole uczy się znośnie - choć do orłów nie należy. Używki? No jasne! Papierosy to jego zmora, ale do alkoholu jest uprzedzony. 

 >.<

Krótko, zwięźle i na temat ode mnie. Nigdy nie byłem dobry w pisaniu kart postaci... 

Na zdjęciu jest - Timofei Rudenko

Na wszystkie wątki jesteśmy chętni, a gdyby ktoś chciał się skontaktować to zapraszam tu : btc.natsu@gmail.com 

29 stycznia 2000

Powiązania

Priya
Edwina Redwyne
Biała Dama — Ukochana — Jedyna córka największego wroga — Promyk światła wśród ciemności — Utracone szczęście — Niespełnione obietnice i bolesne kłamstwa — Miłość, która nie umarła — 200 lat tajemnic i niewyjaśnionych spraw — Wzajmene uwikłanie
Pan
Sir Arthur Redwyne
Czrownik, XIX wieczny przywódca sabatu Redwyne — Oprawca w przebraniu wybawcy — Najgorszy wróg — Ojciec Edwiny — Bolesne wspomnienia — Powracający koszmar

Kundalini

Kundalini (dosł. zwinięty wąż) – pojęcie oznaczające wewnętrzną energię i/lub moc w rytuałach tantry i hathajogi.

Oryginalna nazwa i symbol zwiniętego węża nie mówią zbyt wiele mieszkańcom, ani klientom, ale są dość ważne dla właściciela tego oryginalnego, założonego niemal dwadzieścia lat temu przybytku. Niewielki lokal znajdujący się niedaleko centrum, w starym budynku, od zawsze był miejscem spotkań z barwną kulturą orientu. Podobno pod koniec lat pięćdziesiątych był tu egzotyczny sklep z dziwacznymi towarami z Indii, w czasach ruchu hippisowskiego popularne centrum medytacji, oblegane głównie przez młodych ludzi, a w latach dziewięćdziesiątych szkoła jogi, chociaż nieco innej i dalekiej od modnych zajęć fitnessu. Później powstało centrum ajurwedyjskie Kundalini, które szybko stało się nieodłączną częścią miasteczka.

Lokal jest małym oknem na daleki, egzotyczny świat. Urządzone w prostym, indyjskim stylu, zawsze pachnące kadzidłami lub olejkami o niezwykłym zapachu nag champa, często z rozbrzmiewającą gdzieś cicho w tle orientalną muzyką, tworzy niepowtarzalny klimat. Jeszcze bardziej niepowtarzalna jest jego oferta. Mały sklepik sprzedaje niezwykłe specyfiki i mikstury mające zapewnić zdrowie, oczyszczenie ze szkodliwych substancji, odtrutki, kuracje na płodność i leczenie bezpłodności, specyfiki na potencję, a nawet mikstury mające wydłużać życie. Skuteczność owych mikstur jest mocno dyskusyjna. Niektórzy mówią o oszustwie i szkodliwości dziwnych środków, inni zachwalają ich cudowne działanie. Wielu czarowników, jak i nie-ludzi podchodzi ostrożnie do tych mikstur zdając sobie sprawę z kryjących się w nich mocy.

Podobnie wygląda także oferta niezwykłych terapii uzdrawiających czy rytuałów mających nie tylko uzdrawiać, ale także oczyszczać energie i spełniać życzenia, niektóre brzmiące wręcz nierealnie i fantastycznie. Podczas gdy dla ludzkich klientów są to kolejne mistyczne cuda ze wschodu, wielu czarowników i nie-ludzi interesuje się tymi rytuałami zdając sobie sprawę z tego, co naprawdę się za nimi kryje.

Głównymi grupami klientów centrum są seniorzy korzystający z oferty uzdrawiania, uśmierzania bólu i wszelkich praktyk związanych ze zdrowiem, oraz pary starające się o dzieci i szukające alternatywnych metod zwiększenia płodności, walki z bezpłodnością lub chcące nauczyć się praktyk tantry dla par. Nieco mniejszą, ale znaczącą grupą klientów są także czarownicy zainteresowani rytuałami, oraz ludzie desperacko poszukujący pomocy. Sceptycy i żartownisie zwykle nie pojawiają się w centrum więcej niż raz, skarżąc się później na dziwaczne i nieprzyjemne wydarzenia jakie ich spotkały.

Poza dziwną ofertą, równie dziwne są zwyczaje panujące w tym miejscu. Czasem płaci się tu zwykłymi pieniędzmi, zwykle jednak zapłata przyjmowana jest w biżuterii, szlachetnych kamieniach, starych rodzinnych pamiątkach, rzeczach osobistych lub włosach, co wzbudza pewne podejrzenia wśród czarowników zdających sobie sprawę z możliwości wykorzystania takich przedmiotów w rytuałach.

Dziwny jest także sam sprzedawca i uzdrowiciel. Choć wielu ludzi potrafi powiedzieć o nim dużo, często mają problem z tym, by przypomnieć sobie jego twarz czy dźwięk jego głosu, zupełnie jakby umysł omijał te informacje. Nikomu jednak zdaje się to zbytnio nie przeszkadzać.

Historia

Przyszedł na świat na terenie dzisiejszego Pendżabu w plemieniu Airāvata, co dosłownie oznaczało pochodzących znad jednej z pięciu rzek Pendżabu – Rāvi (dosł.irāvatī). Jako jedno z pięciu najstarszych plemion nagów cieszyli się wielkim szacunkiem wśród pobratymców. Sama rodzina Shankara należała do cenionego rodu uczonych – jego ojciec był astrologiem, a matka kapłanką przewodniczącą w rytuałach. Zgodnie ze zwyczajem otrzymał trzy imiona: Shankar – od ojca, na cześć bóstwa węży Shivy Shankary, Ananta – imię po zmarłym dziadku i nestorze rodu oraz Jaratkāru – od matki, na cześć wielkiego mędrca. Nie jest pewien swojego rzeczywistego wieku. Początkowo on i jego plemię żyli w całkowitej izolacji od ludzi, przez co trudno mu dopasować się do ludzkiego sposobu liczenia czasu. Najprawdopodobniej jednak musiał przyjść na świat gdzieś w III tysiącleciu p.n.e. ponieważ pamięta ludzkie miasto Harappa na drugim brzegu rzeki Ravi.

Po tym jak ludzie spalili zamieszkiwany przez nich las, doprowadzając tym do śmierci znacznej części plemienia, jego lud podzielił się na dwa klany. Klan Kauravya zdecydował się zostać na nieprzyjaznych ziemiach, podczas gdy klan Takshaka – do którego dołączył Shankar i część jego ocalałej rodziny – wyruszył na południe Indii szukając nowych terenów. Początkowo osiedlili się na wybrzeżu, później na Sri Lance. To właśnie na wyspie Shankar spędził najwięcej lat swojego życia. Założył także rodzinę poślubiając lokalną naagin, z którą doczekał się dwóch córek i syna. Przez wiele lat prowadził spokojne życie w sąsiedztwie ludzi, jak i innych gatunków nie-ludzi, którzy żyli stosunkowo zgodnie obok siebie. Spokojne życie zaczęło się psuć w XVI wieku, wraz z nadejściem epoki kolonialnej.

Gdy w 1534 roku doszło do wielkiej rzezi nagów – pochował żonę, syna, córkę i większość swojej dalszej rodziny, i wyjechał wraz z jedyną ocalałą córką i resztą klanu z powrotem na kontynent. Przez jakiś czas mieszkał w lasach na północny-zachód od Agry, całkowicie izolując się od świata ludzi, ich konfliktów spowodowanych działalnością Kompanii Wschodnioindyjskiej i zupełnie nowych istot, które przybyły do Indii w poszukiwaniu bogactw i magicznych mocy.

Kiedy mimo wszystko, w 1818 roku, po raz kolejny doszło do tragedii i pożaru lasu, Shankar cudem uszedł z życiem dzięki pomocy sir Arthura Redwyne’a, brytyjskiego czarownika przewodniczącego sabatowi, zafascynowanego jego rasą. Straciwszy córkę, Shankar nie czuł już przywiązania do rozpadającego się klanu i wdzięczny za ocalenie początkowo dobrowolnie zgodził się pomóc swojemu wybawcy w jego badaniach uważając to za spłatę długu. Z czasem jednak odkrył, że jego wybawca sam był odpowiedzialny za pożar i śmierć wielu jego pobratymców motywowany chęcią zdobycia magicznych artefaktów i wężowych klejnotów. Było jednak już zbyt późno by się wycofać, a zbyt osłabiony – z powodu odniesionych ran – Shankar nie był w stanie przeciwstawić się potężnemu czarownikowi i dał się zniewolić, a następnie zabrać do Anglii.

Nowy świat był dla niego szokiem i całkiem inną rzeczywistością. Chłodny deszczowy klimat, całkiem inna przyroda, nieznany język i zwyczaje, a także otoczenie czarowników sprawiały, że nie do końca potrafił się tu odnaleźć. Równie ciężko było mu przyzwyczaić się do roli indyjskiego służącego i mitycznego stworzenia wzbudzającego dziwaczną ciekawość lub niezdrową fascynację swoimi zdolnościami. Na jakiś czas odłożył pragnienia wolności i zemsty na głowie sabatu, skupiając się na zrozumieniu tej nowej dziwacznej rzeczywistości i własnej sytuacji. Zamiast uciekać od rzeczywistości i snuć się po okolicznych lasach by rozmawiać z wężami, zaczął obserwować tutejszych czarowników z rezydencji, zgłębiał ich język i zwyczaje, by móc się z nimi porozumiewać. Niestety nawet po przełamaniu barier w komunikacji niewiele się zmieniło. Wciąż był egzotycznym stworzeniem, a nie osobą taką jak oni.

Powoli, rozumiejąc coraz więcej, zaczął też szukać sposobu by zemścić się na przywódcy sabatu za wszystkie krzywdy. Zaczął wykorzystywać swoją wiedzę i zdolności przeciwko sir Arthurowi i jego rodzinie, a samo Woodwick zaczęło przeżywać dość trudny okres. W całej tej sytuacji, nie przewidział, że nawiąże szczerą więź z jedyną córką swojego najgorszego wroga. Niespodziewane światełko w mroku, które przerodziło się w najgorszy koszmar. Do dziś Shankar trzyma w tajemnicy wszystko co wtedy tak naprawdę zaszło, pozwalając by tamta część tragicznej historii sabatu Redwyne stała się upiorną legendą o rodowej klątwie, o białej damie nawiedzającej po dziś dzień okolice i o serii nieszczęść dotykającej miasteczko w tamtym czasie.

Wszystko zmieniło się w 1950 roku, gdy nowy przywódca sabatu Edward Redwyne, daleki krewny niemal wymarłego rodu Redwyne, przyjechał do Woodwick i wprowadził wielkie zmiany. Zaczął od zwrócenia Shankarowi wolności i przekazania mu skromnego majątku na nowy start. Pomimo odzyskanej wolności, Shankar nie wyjechał z Woodwick, trzymany tu przez niezwykłą aurę miasteczka i tajemnicę z przeszłości. Wykupił skrawek ziemi na niezamieszkałym brzegu jeziora, z dala od jakichkolwiek ludzi, na której jakiś czas później stanął mały, skromny domek. Za resztę pieniędzy otworzył swój biznes w miasteczku. Najpierw egzotyczny sklep indyjski, potem centrum medytacji, ośrodek jogi, a obecnie centrum ajurwedy, w którym wykorzystuje swoje zdolności wedle uznania, zarówno wobec ludzi, jak i nie-ludzi.

Wciąż chadza własnymi ścieżkami, przesiadując każdą wolną chwilę nad wodą i na łonie natury, wciąż rozmawia z wężami i uchodzi za ekscentrycznego dziwaka. Dla wielu osób jest ekologicznym guru i wzorem stylu życia zero-waste, dla innych eko-świrem, gotowym zamordować za niewinny piknik nad jeziorem. Od lat zachowuje stosunkowo neutralne stosunki z sabatem Redwyne, starając się nie chować urazy do nowego pokolenia czarowników, zwłaszcza tych, którzy starają się go dobrze traktować. Na własną rękę bada niezwykłe zjawiska w miasteczku, często bezczelnie korzystając z magicznych zbiorów sabatu Redwyne w ramach gestu dobrej woli ze strony obecnego przywódcy, w zamian dzieląc się niektórymi ze swoich badań.

Pomimo trudnej przeszłości stara się dbać o swoje miejsce i stworzyć tu namiastkę domu. Czasem chce wyjechać, ale z wielu różnych powodów nie potrafi.

Ichchadhari Naag

Ichchadhari Naag (rodzaj męski — naag, rodzaj żeński — naagin; liczba mnoga — naaga, spolszczenie: nagowie) to rodzaj zmiennokształtnej istoty. W swej naturalnej formie Ichchadhari Naaga przyjmują postać wielkich węży, przypominających kobry, o średnich rozmiarach od 9 do 12 metrów. Dzięki zdolności zmiany kształtu pozostają niemal nie do odróżnienia od ludzi, choć często zdradzają ich gadzie cechy wyglądu, jak i gadzia fizjologia: wężowy język i oczy, okular, widzenie w podczerwieni, reagowanie na ruch, gruczoły i zęby jadowe, kręgi szyjne z kapturem, stosunkowo słaby słuch oraz częściowa zmiennocieplność. Przypisuje się im związek z żywiołem wody oraz liczne niezwykłe moce.

Wedle indyjskich legend nagowie są rasą starszą od ludzi, która mimo swojej wyjątkowości przegrała w ewolucyjnym wyścigu z, o wiele lepiej przystosowanymi do zmian klimatu, ludźmi. Nieliczni przedstawiciele tej rasy nauczyli się żyć obok ludzi, agresywnie broniąc swoich terytoriów, lub korzystając ze zmiennokształtnych zdolności wymieszali się z ludzkimi społecznościami, co nie zawsze kończyło się najlepiej. W wielu lokalnych legendach pojawiają się także historię o dzieciach z mieszanych związków ludzi i nagów, które to miały odznaczać się wielką urodą, długowiecznością i mistycznymi mocami. Przez wieki nagowie byli zarówno obiektami strachu, jak i ofiarami ludzkiej chciwości i pogoni za niezwykłymi mocami. Są także źródłem licznych przesądów, jak i częścią istniejącego w Indiach kultu węży (jako istoty święte i starsza rasa będąca źródłem mistycznej wiedzy ludzkości).

Najbardziej charakterystyczną cechą nagów jest ich ekstremalna długowieczność, często identyfikowana wręcz z nieśmiertelnością. Choć nagowie są znacznie silniejsi i zdrowsi od ludzi, a także zdolni do niesamowitej regeneracji (potrafią zregenerować nawet utraconą kończynę), podlegają tym samym procesom, co ludzie — chorują (zwykle na typowo gadzie dolegliwości), starzeją się i są podatni na zranienia i urazy. Ich proces regeneracji, choć skuteczny, jest powolny i wymaga wiele czasu i spokoju. Regularnie zrzucają także skórę regenerując w ten sposób rany, pozbywając się blizn i odmładzając się. Pomimo odporności na większość ludzkich chorób i dolegliwości, są bardzo wrażliwi na wirusy atakujące gady, zwłaszcza te powodujące zapalenia płuc i nekrozę. Ponieważ nie potrzebują pożywiać się tak często jak ludzie i lepiej znoszą głodówki, wielu nagów ma tendencje do głodzenia się i anoreksji. Są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia w wodzie, zwłaszcza zaś na te pochodzące z żelaza.

Choć niektóre legendy przypisują im nierealistyczne wręcz zdolności zmiany kształtu, w rzeczywistości przyjmują jedynie formy wielkich węży oraz istot przypominających ludzi. Zwykle są ekstremalnie ostrożni w zdradzaniu swojej prawdziwej natury. Zdradzają ją mimowolnie jedynie w trzech okolicznościach: podczas snu (tylko gdy czują się w pełni bezpiecznie), podczas stosunku seksualnego oraz pod wpływem określonych dźwięków (wibracji) obecnych w niektórych mantrach czy melodiach kojarzonych z zaklinaniem węży.

Nawet w swojej ludzkiej postaci posiadają typowo gadzie zmysły. Mają wyczulony węch i dodatkową umiejętność smakowania zapachów oraz wzrok skupiony na postrzeganiu ruchu oraz widzeniu w podczerwieni. Ich słuch jest stosunkowo słaby, skupiony bardziej na wyczuwaniu drgań i wibracji niż klasycznym słyszeniu dźwięków, co znacznie utrudnia im tradycyjną komunikację werbalną. Są częściowo zmiennocieplne i reagują na skrajne temperatury hibernacją. Posiadają ruchome zęby jadowe oraz znajdujące się na skroniach gruczoły jadowe. Są drapieżnikami, wedle niektórych legend przypisuje im się także polowania na ludzi i spożywanie ludzkiego mięsa, choć zdecydowana większość nagów nie jest agresywna i atakuje jedynie sprowokowana lub w obronie własnej. Wedle lokalnych przesądów nagowie zabijają — poprzez zatrute ukąszenie — jedynie ludzi złych lub chcących wyrządzić im krzywdę.

Ze względu na związek z żywiołem wody większość nagów zamieszkuje tereny blisko jezior, rzek, źródeł lub nawet wybrzeża mórz. Kochają bliskość natury i wykazują się wręcz obsesją na jej punkcie. Wedle legend jakiekolwiek zaśmiecanie czy niszczenie natury na terenach zamieszkiwanych przez nagów, może spotkać się z agresywną reakcją tych stworzeń. Ich związek z naturą jest tak silny, że okolica zamieszkiwana przez choćby jednego z nagów reaguje na stan fizyczny, psychiczny i emocjonalny tej istoty. Szczęśliwi nagowie mają sprowadzać piękną pogodę, urodzaj, dobre plony, płodność i zdrowie dla okolicznych ludzi i zwierząt, zaś ci nieszczęśliwi przynoszą lokalne kataklizmy — ulewy lub susze, podtopienia, nieurodzaj, choroby i bezpłodność. Bliskość żywiołu wody pozwala im także wedle woli kontrolować wodę, pogodę i naturę (związaną z żywiołem wody). W niektórych regionach Indii, ludzie do dziś składają nagom ofiary w zamian za deszcz, dobrze nawodnione plony lub czystą wodę.

Jako istoty obdarzone niezwykłymi mocami przypisuje im się zdolność spełniania życzeń (związanych z naturą, mocą i płodnością). Do najsłynniejszych błogosławieństw nagów należą: witalność i płodność, zdrowie i długowieczność, liczne potomstwo, bogactwo i dobrobyt, udane uprawy, zdrowie, płodność i długowieczność zwierząt domowych, ochrona przed żywiołem wody, utonięciem, ukąszeniami węży oraz trucizną. Są wspaniałymi uzdrowicielami, potrafią oddechem wypić truciznę z ciała zatrutej istoty, a ich krew jest uniwersalnym antidotum na ukąszenia węży i wszelkie trucizny.

Posiadają ograniczone zdolności telepatyczne pozwalające im wykrywać kłamstwa, intencje i stany emocjonalne ludzi, przez co mówi się, że pragnąc uzyskać błogosławieństwo nagów, należy robić to z absolutnie czystymi i szczerymi intencjami oraz uczuciem otwartości i miłości zarówno do istoty, którą prosi się o pomoc, jak i do świata natury. Przypisuje się im także pewne zdolności hipnozy i wpływania na umysł, choć ta zdolność wiąże się także z podatnością nagów na autohipnozę i wrażliwością na pewne dźwięki i częstotliwości, które potrafią wprowadzić ich w niechciany i niespodziewany trans. Słyną także z niesamowitej wiedzy o mistycyzmie, rytuałach, kierowaniu energiami i astrologii. Ich naturalna łatwość do zdobywania wiedzy i zgłębiania mistycznych nauk, sprawia, że często są uznawani za symbole wiedzy tajemnej i oświecenia.

Najbardziej unikalną cechą nagów, która niemal doprowadziła do całkowitego wymordowania ich rasy jest tworzenie tak zwanych naagmani nazywany wężowym klejnotem, kryształem lub diamentem lub nieco bardziej poetycko - perłą węża. Są to niezwykłe klejnoty, przypominające kryształy, powstające przy gruczołach jadowych nagów w powolnym procesie kojarzącym się z tworzeniem pereł. Gotowe kamienie często noszone są przez nagów na głowach (zwykle na czołach) i traktowane jako dodatkowe źródło mocy. Legendy o magicznych właściwościach tych klejnotów mówią o uzdrawianiu, leczeniu trucizn, a nawet możliwości przywrócenia życia świeżo zmarłej osobie, o ochronie przed wężami i żywiołem wody. Mówi się, że obdarza ludzi magicznymi mocami, zaś czarownikom i istotom biegle posługującym się magicznymi lub mistycznymi mocami - daje dziesięciokrotną moc, wiedzę, zdolności magiczne lub umysłowe. Pogoń za tym cudownym kamieniem doprowadziła do masowego zabijania i okaleczeń wielu nagów, jak i do jeszcze bardziej masowych śmierci ludzi — zabitych przez nagów broniących siebie i swoich terenów, lub mszczących się za pobratymców.

Charakter nagów pozostaje pewną zagadką. Uważa się ich za istoty bardzo groźne i niezbezpieczne, jak i mądre, uchudowione i opiekuńcze. Większość nagów jest nastawiona w pełni neutralnie zarówno do ludzi, jak i nie-ludzi, i nie wchodzą w jakiekolwiek konflikty dopóki pozostawia się ich w spokoju i okazuje im należny szacunek. Choć spokojni i ostrożni z natury, nagowie słyną z wybuchowego temperamentu i trudności z kontrolowaniem gniewu, co czyni ich śmiertelnie niebezpiecznymi. Uchodzą za bardzo mściwych, a z racji swojej długowieczności potrafią mścić się całymi pokoleniami. Z drugiej strony istnieje też wiele opowieści o ich ekstremalnej lojalności, również trwającej całymi pokoleniami.

1 stycznia 2000

Powiązania

HAZEL PARK
So tell the voices I'm coming back

CÓRKA KÓTREJ NIGDY NIE MIAŁ - WAMPIRZYCA - ZMARTWIENIE SPĘDZAJĄCE SEN Z POWIEK

Nie mógł się zmusić do powielenia błędów przeszłości. Nie mógł nawarstwić ścigających go nocą wyrzutów sumienia. Nie potrafił odwrócić spojrzenia i odejść, pozostawiając ją na pastwę losu i pragnienia targającego zmysły, które prędzej, czy później doprowadziłby młody umysł na skraj obłędu. Dziewczyna, która stała się jego słabością, udręką i ucieczką od nieskończonej wieczności. Ucieczką przed czasem i zgorzknieniem. Dziewczyna, której nadał miano rodziny przygraniąjąc pod swoje skrzydła, oddając swoją wiedzę i bezskutecznie maniery. Dziewczyna, która ma po równe prawo darzyć go miłością i nienawiścią. Zwłaszcza nienawiścią. Ale on jest kłamcą, zaprawionym w wieloletnich knowaniach i snuciach półprawdy, tkając gęstą sieć wokół tego co prawdzie. Hazel Anne Danbury. Hazel Anne Park. Słodka, niewinna Hazel. Jego Hazel.

HWANG SHIN
A voice in my ear, a burning wound of the soul

WAMPIRZYCA - STWÓRCZYNI - RATUNEK I ZGUBA

Pamięć bywa zwodnicza, jednak nie w przypadku istot jego pokroju, monstrum które jest nieustannym świadkiem zachodzący w świecie zmian. Wspomnienia pomimo upływu lat zdają się stawać wyrazistsze, nie bledną i nie zlewają się w szarą niewyraźna plamę, której granice dawno zatarł czas. Jedno z wspomnień odcina się na tle innych, wyraźniejsze, nasączone intensywnymi barwami, szkarłatem i ostrą wonią, która gnębi go po nocach. Słyszy śmiech, niczym echo dochodzące zza drzew. Słyszy szelest trawy uginającej się pod stopami. Widzi księżyc zawieszony wysoko na niebie i martwe sylwetki leżącego w jego blasku. On jest jednym z nich. Ona spaceruje pomiędzy nimi. Czarna szata spływa po bladym ciele, ciemne włosy unoszą się na delikatnym wietrze. Oczy skierowane ku niemu, wdzierające się do duszy, którą wyrwała mu z piersi. Metaliczny smak na języku i zimno prześlizgujące się pod skórą. Słodki głos miękko otulający jego strach. Spojrzenie tysiąca gwiazd, które odebrało mu wszystko prócz wolnej woli. Nie pytała w akcie swej łaski i próbie zagłuszenia samotności. Stworzyła go na nowo, lepiąc z krwi i nocy.
→